czerwcowe smutki
Czerwiec kojarzy się z pełnią lata i zbliżającymi się wakacjami. Słońce, niebieskie niebo, wciąż soczysta zieleń, intensywne kolory kwiatów – po prostu cudownie.

I wydaje się nam, że tak jest w każdym zakątku świata, a już na pewno w Kalifornii inaczej być nie może. Niestety w południowej części tego stanu występuje zjawisko atmosferyczne zwane June Gloom. Czyli wstajemy rano aby w pięknym słońcu zobaczyć słynne bulwary i plaże, a tu niebo pokryte niskimi chmurami, mgła i chłód. Po kilku godzinach wypogadza się i wszystko wraca do normy czyli pogoda jak z obrazka. Ponieważ zjawisko to występuje głównie w czerwcu stąd wzięła się nazwa.
Na podobne zjawisko możemy trafić w San Francisco. Jednak tutaj potrafi być ono dużo bardziej dotkliwe ponieważ niskie chmury i mgła potrafią okupować miasto przez prawie cały dzień. Jeśli wpadliśmy do San Francisco tylko na jeden dzień – ale to chyba nie możliwe bo w jeden dzień nawet nie warto zaczynać przygody z tym miastem – i akurat wtedy trafi nam się mglisty dzień, to możemy nie zobaczyć słynnego mostu Golden Gate w całości. W dodatku może być dość zimno dlatego warto na letnie wakacje w Kalifornii zabrać także coś cieplejszego do ubrania.
Dowiedz się więcej o June Gloom
Każdy kraj ma swoją Wenecję
z serii wytrząśnięte z szuflady
Venice w Los Angeles kojarzy się przede wszystkim z jedną ze słynnych plaż - Venice Beach i promenadą (Broadwalk). Jednak historia tej części miasta jest dużo ciekawsza i potwierdza, że każdy kraj musi mieć swoją Wenecję z kanałami.
Budowę sieci kanałów rozpoczęto w 1905 jako część planu Wenecja Ameryki Abbot’a Kinney’a. Kinney zafascynowany pobytem w Wenecji, tej we Włoszech, zapragnął stworzyć podobne miejsce z kanałami, gondolami, molem i innymi atrakcjami. Niestety do naszych czasów, z różnych powodów, przetrwał tylko niewielki fragment z tego projektu. Część kanałów została zasypana i przekształcona w ulice, np. Windward Ave. i Market St., na potrzeby ruchu samochodowego.
Wielki projekt rewitalizacyjny przeprowadzony w latach 90-tych XX wieku przywrócił jej urok i prestiż, a umieszczenie na liście National Register of Historic Places chroni przed naporem nowoczesności. Dziś Venice Canals to bardzo przyjemne miejsce na spacer, ścieżki prowadzą wzdłuż kanałów poprzecinanych malowniczymi mostkami. Także domy, te oryginalne z początku minionego wieku oraz te odnowione, to przykłady ładnej architektury. Najciekawsza część mieści się między Strongs Dr. – S Venice Blvd – 28th Ave – Ocean Ave. W okolicy znajdziemy sporo restauracji, pracowni architektonicznych, studiów filmowych, to takie miejsce gdzie chciałoby się zamieszkać. A wszystko to tylko przysłowiowy „rzut kamieniem” od wspomnianej już plaży i promenady.
Jeśli nie chcecie utknąć w korkach, szukać miejsca do parkowania czy przedzierać się przez tłumy to warto wybrać się tam w dzień tygodnia. W weekendy, tak jak nad każdą dużą wodą bywa, każdy chce tam odpocząć.
według początkujących
O brakach na balkonie było z okazji pierwszego dnia wiosny czyli prawie dwa miesiące temu. Nie była to łatwa wiosna, o czym też już było, ale bratki jak najbardziej przetrwały i pięknie nadawały kolorów. Jednak, jak zrobiło się trochę cieplej, skrzynki z bratkami upodobały sobie także mrówki. Być może nie byłoby problemu ale od razu chciały zająć także pozostałą część balkonu biegając po wszystkim co się dało.
Niestety trzeba było szybko zrobić rewolucję, w ramach której bratki wylądowały na zesłaniu pod balkonem, a skrzynki zajęła werbena. Podobno jest to roślina, która dobrze trzyma się na bardzo nasłonecznionym balkonie. Mam nadzieję, że sprawdzi się to bo rzeczywiście wygląda ładnie. A jak nie, to jeszcze trochę miejsca pod balkonem zostało i to w bardzo dobrym towarzystwie lawendy, która już zaczyna szykować się do kwitnienia - czy trochę nie za szybko.
Arboretum Rogów
Dwa najbardziej znane ogrody botaniczne w Warszawie i okolicach to Ogród Botaniczny Polskiej Akademii Nauk w Powsinie oraz Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego w Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Oba przepiękne i warte zobaczenia, jednak mają drobną wadę dla tych, którzy niekoniecznie chcą czuć się jak na przysłowiowej Marszałkowskiej - oba miejsca są mocno oblegane, szczególnie w dni wolne.

Arboretum SGGW w Rogowie może być całkiem dobrą opcją dla osób, które chcą wyrwać się z miasta, a dysponują samochodem. Co prawda jest to ponad 100 km od Warszawy, ale korzystając z autostrady A2 można tam dojechać w trochę ponad godzinę.
Ogród leży na skraju lasu, a dokładniej to część lasu jest ogrodem dlatego „hałasujące” ptaki, których na co dzień w mieście nie słyszymy, zdecydowanie wyróżniają to miejsce na plus. Oczywiście wycieczka miała swój cel – w tym okresie to musiały być magnolie. Wrażenie jest trochę nierzeczywiste ponieważ obsypane kwiatami magnolie rosną w „zwykłym” lesie i na tle takich „typowych” świerków, jodeł czy dębów wyglądają zaskakująco i przepięknie. Podobnie jest z rododendronami, które właśnie zaczynają kwitnąć.
Pisząc o „typowych” jodłach, świerkach, sosnach, dębach i innych drzewach nie przez przypadek skorzystałam z cudzysłowu. Większość to odmiany przywiezione z innych regionów świata, wśród których znajdziemy dużo gatunków z Ameryki Północnej –nawet jest wytyczona Północnoamerykańska ścieżka. Jeśli niewiele zapamiętamy co jest co i jak wygląda – tak było ze mną, to spacer jest bardzo fajny.
A na koniec oczywiście jeszcze punkt sprzedaży, gdzie można kupić nasiona, sadzonki kwiatów, krzewów, drzew i wszystko co może być do posadzenie w ogrodzie lub na balkonie, w bardzo zachęcających cenach.
Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć
Rio de Janeiro położone jest na wybrzeżu Atlantyku i rozłożone pomiędzy granitowymi wzniesieniami, jednak tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć. Dwa miejsca, które świetnie nadają się do podziwiania panoramy miasta to Głowa Cukru (Pão de Açúcar) oraz szczyt Corcovado gdzie znajduje się słynna statua Chrystusa Zbawiciela (Cristo Redentor).
Pão de Açúcar to granitowy monolit o wysokości 396 m n.p.m., na który dostaniemy się kolejką linową Bondinho. Wagoniki odjeżdżają co pół godziny od 8:00 do 22:00. Pierwszy przystanek to Morro da Urca, tam trzeba przejść do drugiej stacji, która zabierze nas już na szczyt. Widoki rozciągające się na miasto, ocean, plaże, góry, zatokę i wszystko inne są fantastyczne. A jeśli już mówimy o szczegółach to możemy zobaczyć znane plaże: Leme, Copacabana, Ipanema i Leblon, dzielnice: Botafogo i Flamengo, centrum z charakterystyczna nową katedrą, most łączący Rio z Niterói i Corcovado z pomnikiem Chrystusa Zbawiciela. Dodatkową atrakcją są małpki, które tylko czekają, aż ktoś rzuci im coś do jedzenia, ale lepiej tego nie robić.
Corcovado jest niemal dwa razy wyższa niż Głowa Cukru (710 m n.p.m.) dlatego z sukcesem rywalizuje o miano najlepszego punktu widokowego oraz symbolu miasta. Na górę można dostać się taksówką lub pociągiem z dworca w dzielnicy Cosme Velho. Trasa prowadzi przez las tropikalny – Parque Nacional da Tijuca, który pokrywa górę. Na sam szczyt, do stóp statuy prowadzą ruchome schody– tak to nie żart i wygląd to dość zaskakująco i zabawnie. Widoki są spektakularne, lecz czy lepsze niż z Głowy Cukru oceńcie sami. Statua została ukończona w 1931 roku, ma 30 m wysokości i waży ponad tysiąc ton.
I drobna uwaga praktyczna, jeśli chcecie korzystać z taksówek aby tylko przemieścić się pomiędzy wybranymi miejscami, to lepiej przespacerować się kawałek i złapać taksówkę na zwykłej ulicy. Kierowcy, którzy czekają na parkingach pod samymi atrakcjami turystycznymi np. kolejką na Pão de Açúcar liczą na cała turę po mieści i raczej za turystyczne wynegocjowane ceny, a nie według licznika.
Przydatne linki
Kolejka Bondinho
Pociąg na Corcovado
Narodowy Park Tijuca
z serii "wytrząśnięte z szuflady"
Podróż bez zakupów nie liczy się, bo przecież trzeba przywieźć pamiątki i prezenty. Czasami chodzi nam głównie o zakupy wtedy centra handlowe, outlety czy butiki interesują nas najbardziej.
Na szczęście to nie wszystko, bo są miejsca wyjątkowe, które zainteresują wielbicieli vintage oraz różnych dziwnych rzeczy jakie tylko można znaleźć na typowym targu staroci. Takie miejsce to trochę jak lustro odbijające gusty, upodobania i różne mody minione i obecne; widać także co powraca, a co na zawsze zniknęło i nie budzi zainteresowania wśród kupujących.
Ja rzadko odwiedzam takie miejsca, a jeśli już mi się zdarzy, to raczej jako obserwator niż klient. Tak samo sceptyczno-obserwacyjne nastawienie miałam do wielkiego targu, który odbywa się w każdą drugą niedzielę miesiąca przy stadionie Rose Bowl w Pasadenie.
Był to typowy june gloom (o tym następnym razem) poranek więc zaczęło się mało optymistycznie. W wycieczce towarzyszyli nam „specjaliści”, którzy już na początku wypytali nas co chcielibyśmy znaleźć i tym prostym sposobem zostaliśmy wciągnięci w poszukiwanie „łupów”. Zabawa była całkiem niezła, a ja, jako największy sceptyk, opuściłam targ z łupem za kilka dolarów w rękach.
Przydatne linki - Rose Bowl Flea Market
z serii "wytrząśnięte z szuflady"
Pierwszą część spaceru zakończyliśmy na lunch'u w Grand Central Market. Teraz pełni sił wyruszyliśmy w poszukiwaniu innych ciekawostek.
Naprzeciwko Grand Central Market, znajduje się Angels Flight Railway najkrótsza kolejka na świecie, która łączy historyczną część miasta z Bunker Hill. Dla mnie ta kolejka to trochę jak „schody” do innego L.A., bo to na Bunker Hill znajduje się finansowa część miasta, gdzie nowoczesna architektura zdominowała przestrzeń.
Nowoczesna to przecież nie znaczy gorsza, a jeśli spojrzymy na Walt Disney Concert Hall zaprojektowany przez Franka Gehry to zadziwiająca czy piękna będzie jak najbardziej na miejscu. Historia konstrukcji budynku jest nie mniej zajmująca niż odkrywanie jego zakamarków; podobno pierwotnie budynek miał być pokryty kamieniem – przyznaję, że nie potrafię sobie tego wyobrazić. Także sama powierzchnia metalu była już zmieniana ponieważ okazało się, że odbijane od błyszczącej powierzchni światło słoneczne było oślepiające i powodowało podniesienie temperatury w okolicznych budynkach. Rozwiązaniem okazało się zmatowienie całości budynku. Po więcej informacji warto zajrzeć na blog o Los Angeles. Polecam też sklepik w budynku filharmonii, ponieważ można znaleźć tam ładne i interesujące pamiątki nie tylko związane z samym budynkiem, ale także z Los Angeles.

Warto jeszcze zajrzeć do Little Tokyo szczególnie w porze lunch’u lub obiadu/kolacji ponieważ serwują tam wyśmienite japońskie jedzenie i nie ogranicza się to do sushi. Los Angeles ma także China Town, lecz to raczej namiastka tego co można znaleźć w Nowym Jorku czy San Francisco.
Jeśli macie ochotę na obejrzenie panoramy Los Angeles to są dwa dobre punkty widokowe i jedno z nich znajduje się w centrum. Jest to hotel Westin Bonaventure gdzie znajduje się obrotowa kawiarnia / restauracja. Pełen obrót trwa 1,5h i jest to dość dużo na raczej monotonną panoramę, ale warto tam zajrzeć choćby na chwilę. A z „filmowych” ciekawostek, to hotel ten grał w kilku znanych produkcjach między innymi Na linii ognia, Mission Impossible III, Showtime, Ucieczka z LA oraz w „True Lies” (Prawdziwe kłamstwa). Co do tego ostatniego to między innymi scena, w której Arnold Schwarzenegger wjeżdża konno do przeszklonej windy została właśnie tam nakręcona.