O najważniejszym placu, zwanym potocznie Zócalo, było już trochę w opisie pierwszego spotkania z tą metropolią: Miasto Meksyk – duże oczekiwania i …. Tam był to tylko spacer uliczkami historycznej części miasta, a teraz dotarliśmy do najważniejszych obiektów, które po prostu trzeba zobaczyć.
Najważniejszy zabytek to Katedra Metropolitarna – Catedral Metropolitana. Jest to najstarsza katedra w Ameryce Łacińskiej, tak przynajmniej się uważa. Historia mówi, że już Hermán Cortés wybrał miejsce pod przyszłą katedrę w 1524 roku. Jednak trudno stwierdzić czy to prawda, czy też najpierw powstał w tym miejscu zwykły kościół. Faktem jest, że do budowy kościoła użyto kamieni ze zburzonych, przez Cortés’a, świątyń azteckich, m.in. z Templo Mayor, której pozostałości możemy zobaczyć obok katedry.
Budowa świątyni trwała kilkaset lat (około 300), zmieniały się plany, założenia, architekci i style. Właściwie trudno powiedzieć, kiedy rozpoczęto i zakończono budowę obiektu, który dzisiaj zwiedzamy. Można znaleźć różne informacje dotyczące najważniejszych, dla tej budowli, dat. Polecam „turystyczne” streszczenie historii Katedry, które znalazłam na stronie firmy oferującej wypoczynek w Meksyku. Jeśli ktoś chciałby zagłębić się w historię i zna hiszpański to na stronie samej katedry znajdują się odpowiednie teksty.
Katedra Metropolitarna jest także największą katedrą w Ameryce Łacińskiej. Rzeczywiście, wnętrze o wymiarach 100 m długości, 46 m szerokości w układzie 5 naw robi wrażenie. A jak uzmysłowimy sobie i poczujemy, że budowla, tak jak całe miasto, zapada się, niewiarygodnym wydaje się, że konstrukcja wiąż stoi. Jest tak dzięki wysiłkom władz miasta, które inwestuje niebagatelne kwoty aby zachować ten zabytek. W roku 2000 Katedra została wpisana na listę UNESCO stu najbardziej zagrożonych zabytków.

W Katedrze Metropolitarnej, którą tak długo budowano, można znaleźć elementy kolejnych stylów architektonicznych i dekoracyjnych, w tym charakterystycznego dla Meksyku churrigueryzmu. W Katedrze możemy zobaczyć dwa ołtarze umieszczone w nawie centralnej (Altar de los Reyes i Altar del Perdón) oraz 14 kaplic z licznymi dziełami sztuki. Liczne zdjęcia i opisy można znaleźć na blogu „z aparatem w świat”, więc nie będę powielać informacji szczególnie, że we wnętrzu nie wolno używać lampy błyskowej dlatego zrobienie dobrych zdjęć nie jest takie proste.
Obok Katedry, praktycznie przylepiona do niej, jest kaplica Najświętszego Sakramentu. Kaplica, zbudowana w XVII wieku, jest miejscem kultu, a nie zabytkiem do zwiedzania. Jednak jej fasada przykuwa uwagę zdobieniami z białego i czerwonego kamienia.
Duże oczekiwania i …
Hasło Meksyk przywodzi na myśl piramidy, egzotyczne kultury prekolumbijskie, architekturę barokową przyniesioną przez kolonizatorów. Wszystkiego dużo i jeszcze do tego piękna pogoda i przyroda. Jednak Miasto Meksyk, zwane także Dystryktem Federalnym, to świat sam w sobie. Miasto liczy około 9 mln mieszkańców, jednak obszar metropolitarny to już około 22 mln mieszkańców – wielkość trudna do wyobrażenia sobie porównując do miast europejskich.

Miasto zostało założone przez Azteków na jednej z wysp na jeziorze Texcoco. W miarę jak miasto rozrastało się łączono kolejne wyspy, osuszano i zasypywano bagna oraz pozostałe części jeziora. Jest to o tyle ważne, iż konsekwencją wyboru tego miejsca jest powolne zapadnie się miasta, a w szczególności jego historycznych części. Jeśli dodamy do tego trzęsienia ziemi, to nikogo nie powinny dziwić budynki, których odchylenie od pionu jest widoczne gołym okiem. A praktycznie możemy to odczuć zwiedzając takie miejsca jak Kościół Św. Franciszka, Katedrę czy Sanktuarium Guadalupe. Dobrym punktem aby zobaczyć ogrom miasta jest Torre Latinoamericana – pierwszy meksykański drapacz chmur. Z 42-eigo piętra można zobaczyć całe miasto, łącznie z favelami, które „wylewają się” już poza granice Dystryktu Federalnego. Bilet wstępu obejmuje także wystawę na 41-szym piętrze, warto tam zajrzeć bo w skondensowany sposób pokazuje historię miasta, także tragiczne trzęsienie ziemi w 1985 roku.
Po przekątnej od Torre Latinoamericana znajdziemy Palacio de Bellas Artes, przypominający architekturę Paryża. To pomysł Porfirio Díaza, który chciał przebudować stolicę na modłę paryską. Naprzeciwko Torre trudno nie zauważyć budynku pokrytego niebieskimi kafelkami, które zawsze kojarzą mi się z Portugalią – to Casa de los Azulejos. Stąd, ulicą Francisco Madero, warto ruszyć w kierunku Katedry. Po drodze można zajrzeć do Kościoła Św. Franciszka (Iglesia de San Francisco), który stanowił kiedyś część klasztoru Franciszkanów założonego przez Cortésa w trzy lata po konkwiście czyli w 1524 roku. Tutaj można zobaczyć jakie efekty przynosi powolne zapadnia się miasta. Cudem wydaje się, że kościół wciąż stoi. Zaraz obok znajdziemy Palacio de Iturbide. Pięknie zdobione patio i wnętrza XVIII-wiecznego pałacu dziś są miejscem wystaw.

Ulica Madero kończy się na Placu Konstytucji (Plaza de la Constitución) popularnie zwanym Zócalo. Tutaj znajdziemy Katedrę i Palacio Nacional i ogromną flagę meksykańką, jednak sam plac niczym szczególnym się nie wyróżnia. Chociaż ostatnio plac i Palacio Nacional „zagrały” w nowym filmie o Bondzie „Spectre” – dla zainteresowanych i podróżników podążających śladami produkcji filmowych artykuł Condé Nast Traveler.
Oczywiście spacer na tym się nie kończy
Cdn.
Miejsce na spacer o każdej porze
XVIII-wieczny zespół pałacowo-parkowy w Jabłonnie koło Warszawy kojarzy się z konferencjami, ślubami i przyjęciami weselnymi ponieważ tak jest najczęściej wykorzystywany. Lecz mają tu miejsce także koncerty, wystawy, pikniki i inne wydarzenia, wszystko zależy od organizatorów. Wszystkie szczegółowe informacje można znaleźć na stronie pałacu.
Ja trafiłam do Jabłonnej w poszukiwaniu miejsca na spacer; takiego, które będzie sensownie blisko Warszawy, a jednak już bez tłumów. I rzeczywiście tak było, szybki dojazd, trochę spacerowiczów, parkowanie bez problemów.

Park jest średniej wielkości, nich nie zmyli nikogo ładnie narysowany plan - brak tam skali więc oczekiwania mogą być większe niż rzeczywistość. Założenia parkowe zostały opisane jako w stylu angielskim, jednak dziś wydaje się, że jest to wersja styl angielski zaniedbany. A może to dobrze, bo daje wrażenie prawdziwego lasu. Część parku, gdzie znajdziemy łuk triumfalny ku pamięci ks. Józefa Poniatowskiego, jest trochę bardziej uładzona i bardziej parkowa. W parku wytyczono ścieżkę przyrodniczą, szkoda, że niektóre drzewa stanowią już tylko pień obrośnięty hubami - przyroda sama robi porządek. Całość daje przyjemne wrażenie, choć opis ze strony obiecywał zdecydowanie więcej.
Do parku można dotrzeć wygodnie rowerem ponieważ graniczy on z wałem oddzielającym go od Wisły, po którym prowadzi ścieżka rowerowa. Przez teren parku prowadzi także szlak turystyczny.
Volterra
Volterra nie jest tak znana jak, znajdujące się niedaleko, San Gimignano. Jednak zdecydowanie warta odwiedzenia, bo równie interesująca, malowniczo położona, lecz mniej zatłoczona. Położona jest w środkowej części regionu, na południe od głównego szlaku turystycznego.
Miasteczko znane jest z alabastru oraz soli kamiennej, a jego historia sięga czasów etruskich i rzymskich. W mieście można zobaczyć pozostałości murów obronnych z czasów etruskich – Porta dell’ Arco, akwedukt i kilka miejsc pochówków, a przedmioty pochodzące z tamtego okresu znajdują się w Palazzo Tagani oraz w Muzeum Guarnacci.
W ostatnich latach miasteczko stało się znane jako miejsce akcji książki o sadze wampirów „Księżyc w nowiu” Stephanie Meyer, stanowiącej drugą część sagi „Zmierzch”. Podobno przeżywa najazd turystów zakochanych w bohaterach, chociaż nie było tego widać w środku sezonu urlopowego.
Jeśli szukasz bardziej szczegółowych informacji zajrzyj do serwisu kierunek Włochy.
O taksówkach i pieniądzach
São Paulo to duże miasto a jego wielkość najlepiej widać z przysłowiowego „lotu ptaka”, podczas startu z krajowego lotniska Congonhas. Drugie miejsce, z którego można podziwiać jego ogrom to Edifício Itália. Kiedy jechałam taksówką z międzynarodowego lotniska Guarulhos, to widoki za szybą właściwie potwierdzały moje wyobrażenia o sporym, choć nie ogromnym, mieście południowoamerykańskim.

Jednak zacznijmy od wydostania się z lotniska i dotarcia do hotelu, co zajmuje trochę czasu. Po przejściu przez odprawę paszportowo-celną, procedury porównywalne do tych w USA, należy znaleźć kantor wymiany walut czyli Câmbio, chyba, że jest się szczęśliwym posiadaczem gotówki. Następny krok to taksówka; tak jak na każdym lotnisku w hali przylotów można usłyszeć „taksi, taksi, taksi”. Jednak najlepiej udać się do punktu, który znajduje się już na zewnątrz, przed halą, gdzie zgłasza się cel podróży i podjeżdża taksówka. Jednak nie oczekujmy, że ktoś zna angielski w tym taksówkowym punkcie, dlatego najlepiej mieć adres zapisany na kartce i jeszcze raz warto go dać kierowcy, tak aby trafić tam gdzie chcemy.
Jeśli przyjeżdżacie do São Paulo w sobotę wieczorem, to dobrze jest wymienić na lotnisku więcej niż kwotę na samą taksówkę, ponieważ w niedzielę wszystkie banki i kantory są zamknięte, a nie wszystkie hotele oferują wymianę pieniędzy. I może okazać się, że zamiast miłego spędzania czasu, będziecie poszukiwać hotelu lub centrum handlowego gdzie taki kantor będzie czynny. Oczywiście są karty kredytowe, lecz wybranie gotówki też może stanowić wyzwanie (to doświadczenie raczej z opowiadań innych niż własne), no i nie jest to tanie.
Taksówki w samym mieście nie są już tak bardzo drogie, jak przejazd z lotniska i łatwo złapać je na ulicy lub zamówić w recepcji hotelu. Jednak Brazylia to nie jest najtańszy kraj i są to opinie samych Brazylijczyków. Poruszanie się taksówkami jest wygodne i mimo korków dość sprawne, chyba, że pada deszcz. Wtedy należy przyjąć, iż podróż zajmie minimum 2 razy tyle czasu, a może to być ważne szczególnie jeśli udajemy się na lotnisko.
Drugi najdłuższy akwedukt w Portugalii
Vila do Conde to jedna z najstarszych miejscowości na północy Portugalii. Miasteczko położone jest u ujścia rzeki Ave, na wybrzeżu atlantyckim. 18 kilometrów plaż daje świetne warunki do wypoczynku, jednak korzystają z tych możliwości głównie mieszkańcy regionu.
Oczywiście znajdzie się tu także kilka zabytkowych obiektów, jednak najciekawszy, w mojej opinii, jest akwedukt. Akwedukty zawsze kojarzyły mi się ze starożytnością i czasami rzymskimi, dlatego fakt, że ta konstrukcja powstała w latach 1705-1714 była sporym zaskoczeniem. Jest to drugi najdłuższy akwedukt w Portugalii i łączy on źródło w Terroso/Povoa de Varzim z fontanną w klasztorze Św. Klary.
Oficjalny portal turystyczny Portugalii, dostępny pod adresem visitportugal.com, pisze jeszcze o tradycji wyrabiania koronek, Muzeum Koronek oraz Krajowych Targach Rękodzieła. Jednak tam nie dotarliśmy.
Praga to nie tylko piwo
Praga kojarzy się przede wszystkim z miejscami typu piwnice, gospody, bary, często o prostych wnętrzach, gdzie główna dekoracja to ławy i długie stoły. W miejscach takich najczęściej podaje się piwo oraz typowo czeskie dania m.in. knedle.
Jednak to nie wszystko i warto poszukać miejsc unikalnych, odbiegających od tego co dobrze już znamy. Takim miejscem jest Cafe Imperial, stanowiąca część hotelu o tej samej nazwie. Fakt, że jest to 5-gwiazdkowy hotel może nieco odstraszać, ale sądzę, że nawet na samą kawę warto tu zajrzeć.
Ściany Cafe Imperial, która jest i kawiarnią i restauracją, są w całości wyłożone kaflami, takimi jakie znamy z piecy kaflowych i ozdobnych kominków. Robi to niesamowite wrażenie. Warto też zajrzeć do toalet, bo i tam dekoracje są niestandardowe.
Więcej informacji o Cafe Imperial na ich stronie.