Nie wiem dlaczego pustynia kojarzy mi się, przede wszystkim, z piaszczystymi wydmami (nie wiem czy istnieją wydmy inne niż piaszczyste). W rzeczywistości pustynie mogą być bardzo różne. Teoria mówi o pustyniach skalistych, kamienistych, żwirowych, piaszczystych, ilastych, słonych i lodowych.
Jednak podejście naukowe pozostawmy na boku, bo przecież dużo ciekawiej jest oglądać świat na żywo.
Przegląd różnych obszarów, które zaliczyłabym do pustyń lub pustynnych można zobaczyć podróżując po zachodnich stanach USA. Sądziłam, że etap robienia tysięcy zdjęć krajobrazom za oknem samochodu mam już za sobą. Okazało się, że po kilkudniowej podróży skończyłam z gigantyczną liczbą zdjęć w temacie krajobrazy inne niż las.
Największym zaskoczeniem tej podróży były dla mnie Glamis Dunes / Algodones Dunes / Imperial Sand Dunes. Nagle na horyzoncie pokazał się pas wydm, takich typowych jakie możemy zobaczyć nad morzem.
Jest to największa piaszczysta wydma w Kalifornii, która obejmuje obszar o długości ok. 72 km i szerokości ok. 10 km. „Łacha” piachu wygląda jak z obrazka i trudno sobie wyobrazić w jaki sposób powstała. Podobno jest pozostałość po wylewach rzeki Kolorado, która często zmieniała kierunek swojego biegu. Ponieważ nie znalazłam lepszego źródła informacji, dlatego link do Wikipedii.
Imperial Dunes to także obszar dostępny dla fanów sportów terenowych. Więcej informacji znajdziecie w serwisie o pustyniach USA.
O miejscach, wydarzeniach, sytuacjach, rzeczach czyli o wszystkim co małe, ulotne. A małe, z pozoru, nieważne rzeczy to całkiem spory kawałek, szybko znikającej z pamięci, rzeczywistowści.
niedziela, 29 maja 2016
sobota, 14 maja 2016
Peruwiańska kuchnia
Oglądając jeden z kulinarnych „show” po raz pierwszy usłyszałam nazwę „ceviche”. Przygotowanie przystawki stanowiło spory problem dla uczestników programu, a co gorsza było to danie często zamawiane przez gości telewizyjnej restauracji. Efekt, jak dla mnie, był bardzo edukacyjny, ponieważ poszukałam informacji co to jest.
Okazało się, że jest to najbardziej znana potrawa peruwiańska, która składa się ze świeżej surowej białej ryby w pikantnej marynacie z soku z limonki, cebuli i ostrej papryki. Dlatego, gdy dowiedziałam się, że mam szansę na wizytę w Peru, spróbowanie ceviche stało się niemal celem.
I powiem krótko – warto było, ceviche jest rewelacyjne. Oczywiście każde miejsce ma swój trochę inny sposób na marynowanie ryby, ale zestaw podstawowych składników pozostaje taki sam.
Najpierw spróbowaliśmy ceviche w jednej z restauracji sieci Segundo Muelle, ponieważ przestrzegano nas przed przypadkowymi miejscami, gdzie świeżość ryby może budzić wątpliwości. Jednak następny raz skusiliśmy się na ceviche i inne lokalne dania w zwykłym barze w Barranco.
Było rewelacyjne i żałuję, że podczas jednego krótkiego pobytu nie można spróbować wszystkiego.
Niektórzy mówią, że kuchnia peruwiańska to jedna z najlepszych. Trudno mi potwierdzić lub zaprzeczyć, bo lubię także kuchnie brazylijską i meksykańską.
Dla zainteresowanych strona sieci restauracji Segundo Muelle
Okazało się, że jest to najbardziej znana potrawa peruwiańska, która składa się ze świeżej surowej białej ryby w pikantnej marynacie z soku z limonki, cebuli i ostrej papryki. Dlatego, gdy dowiedziałam się, że mam szansę na wizytę w Peru, spróbowanie ceviche stało się niemal celem.
I powiem krótko – warto było, ceviche jest rewelacyjne. Oczywiście każde miejsce ma swój trochę inny sposób na marynowanie ryby, ale zestaw podstawowych składników pozostaje taki sam.
Najpierw spróbowaliśmy ceviche w jednej z restauracji sieci Segundo Muelle, ponieważ przestrzegano nas przed przypadkowymi miejscami, gdzie świeżość ryby może budzić wątpliwości. Jednak następny raz skusiliśmy się na ceviche i inne lokalne dania w zwykłym barze w Barranco.
Było rewelacyjne i żałuję, że podczas jednego krótkiego pobytu nie można spróbować wszystkiego.
Niektórzy mówią, że kuchnia peruwiańska to jedna z najlepszych. Trudno mi potwierdzić lub zaprzeczyć, bo lubię także kuchnie brazylijską i meksykańską.
Dla zainteresowanych strona sieci restauracji Segundo Muelle
niedziela, 24 kwietnia 2016
Barranco - Lima
Lima, tak jak każde duże miasto, ma dzielnicę gdzie życie nocne jest intensywniejsze, niż to w ciągu dnia. Jednak warto tam zajrzeć także w ciągu dnia, żeby zobaczy ć całkiem inną „twarz” tego miasta. Barranco, bo o tą dzielnicę chodzi, zaczęła rozwijać się pod koniec XIX wieku. Szybko stała się nadmorskim kurortem, gdzie spędzało się weekendy i wakacje. Atmosferę relaksu wciąż czuć w powietrzu, wszystko biegnie jakby wolniej i spokojniej. Na początku XX wieku do Barranco zaczęli sprowadzać się artyści i pisarze, co dodało dzielnicy jeszcze uroku.Dziś znajdziecie tam kawiarnie, kafejki, restauracje, bary i dyskoteki. Lecz to jest raj nie tylko dla smakoszy i poszukiwaczy rozrywki. Jest jeszcze Most Westchnień (Puente de los Suspiros), ścieżka prowadząca nad morze (Bajada dos Baños), muzea, biblioteka i przepiękne domy czyli wszystko co jest potrzebne do udanego spaceru. Most Westchnień to ulubione miejsce spotkań zakochanych więc to także miejsce tchnące szczęściem. Wizyta w Barranco powinna być obowiązkowym punktem pobytu w Limie.
Historyczne centrum miasta trzeba zobaczyć. Jednak prawdziwy urok tego miasta znajdziemy w takim miejscu jak Barranco.
Jeśli poszukujsz więcej informacji to polecam teksty z blogu ola w podróży i Lima Easy. Przepisywanie pracy innych do własnego postu nie byłoby w porządku.
wtorek, 19 kwietnia 2016
Tulipany nie zdążyły na Tulipanowy Festiwal
16 kwietnia rozpoczął się Tulipanowy Festiwal w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie. Ponieważ jestem wielbicielką tulipanów to zaraz, następnego dnia, pojechaliśmy zobaczyć jakie piękne odmiany będą prezentować się w Ogrodzie. Niestety okazało się, że przyroda daleka jest do podporządkowywania się naszym regułom. Tulipany jak najbardziej były, ale uznały, że na kwitnienie jeszcze za wcześnie.
Co prawda te pod naszym balkonem już pięknie kwitły, więc może to był taki wabik aby zobaczyć inne kwiaty. Przepięknie prezentowały się żonkile, hiacynty i magnolie. Ponieważ dzień był piękny więc spacer po ogrodzie był samą przyjemnością.
A na festiwal tulipanowy wracamy już w najbliższy weekend czyli 23-24 kwietnia 2016.
środa, 6 kwietnia 2016
Meksykański Anioł Niepodległości
El Ángel niestety nie jest obowiązkowym punktem tras turystycznych po Mieście Meksyk. Nawet w przewodnikach nie zawsze jest uwzględniany w szerszych opisach. Jednak często znajdziemy zdjęcie tego pomnika wśród ilustracji, bo figura złotego anioła na tle błękitnego nieba wygląda fantastycznie.36-metrowa kolumna zwieńczona figurą anioła, która mierzy 6 metrów i waży 70 ton, to Monumento de la Independencia lub Ángel de la Independencia (Pomnik Niepodległości lub Anioł Niepodległości). Pomnik został wzniesiony w setną rocznicę rozpoczęcia walki o niepodległość 1910 roku za prezydentury Porfirio Díaz’a.
El Ángel to nie tylko pomnik, ale także punkt widokowy. Wewnątrz stalowej kolumny, pokrytej kamieniem, znajduje się około 200 schodów, które trzeba pokonać aby obejrzeć panoramę miasta.
Kilka dodatkowych informacji znajdziecie na blogu Kawałki Świata w Mojej Szufladzie, ale najlepszy opis znalazłam w Wikipedii (bardzo rzadko polecam, ale tym razem to rzeczywiście dobry artykuł).
wtorek, 8 marca 2016
Tańczący Dom
Praga
Słynny budynek zaprojektowany przez Franka Gehry’ego często nazywany jest także Ginger i Fred. Historię miejsca i budynku interesująco opowiada Paulina Grygielska na swoim blogu „moja Praga”, więc nie będę jej tutaj powtarzać.Mnie zawsze fascynowało pytanie jak zostało zaprojektowane wnętrze. Odpowiedź znalazłam podczas ostatniej wizyty w Pradze. Na dole znajduje się sklep z pamiątkami czyli gadżeciarnia, co prawda wyglądała jakby właśnie ją likwidowano – mam nadzieję, że nie. Na górze znajduje się taras, z którego można podziwiać panoramę Pragi, a jest co. Rzeczywiście widok warty jest wizyty w tym miejscu. Były tam stoliki czyli pewnie można tam także wstąpić na przysłowiowa kawę.
Piętro niżej znajduje się restauracja, która służy także jako galeria sztuki współczesnej. Nie wiem czy była to jakaś okazjonalna wystawa, czy też regularnie prezentowane są tam obrazy. Surowy wystrój rzeczywiście sprzyja sztuce ponieważ nie ma innych elementów, które szczególne przykuwałyby uwagę. Jedzenie było dość dobre choć zdarzało mi się jadać lepsze kolacje.
środa, 24 lutego 2016
Bogota
Stolica Kolumbii położona jest w Andach na wysokości 2 640 m n.p.m. Klimat jest więcej niż stabilny ponieważ przez cały rok panuje podobna temperatura i pogoda, a pojęcie „pory roku” to czysta teoria. Wydaje się, że jest to miejsce idealne jeśli chodzi o garderobę. Jednak niektórzy potrzebują chwilę aby przyzwyczaić do tych warunków.
Bogota to kolejne ogromne miasto Ameryki Łacińskiej. Poruszanie się po nim nie jest proste ponieważ nie ma tutaj metra. Transport publiczny został obliczony na zdecydowanie niższą liczbę korzystających więc tłok w autobusach jest niebagatelny. Problem transportu to także niekończące się korki i tłok na ulicach nawet na tych najszerszych. Dlatego jeśli chcecie cokolwiek zobaczyć to trzeba zatrzymać w Bogocie na kilka dni.
Najważniejsze turystycznie miejsca to la Candelaria, la Catedral z Plaza de Bolívar oraz Muzeum Złota. Oczywiście lista muzeów jest dłuższa i wśród nich znajduje się muzeum Fernando Botero – to coś dla wielbicieli sztuki. W dzielnicach la Candelaria i la Catedral znajdują się obiekty uniwersytetów i szkół wyższych dlatego to także dzielnice żyjące w rytmie studenckim. Wszystko wydaje się takie samo jak w wielu innych stolicach, jednak przestrzega się turystów aby wieczorem nie poruszali się sami po mieście. Nam taksówkarz powiedział nawet abyśmy nie przechodzili na drugą stronę placu Bolivara. Nie wiem czy to zapobiegliwość czy rzeczywiste zagrożenie, nie rzuciliśmy wyzwania losowi i przespacerowaliśmy się w drugą stronę po la Candelaria.
Bogotę najlepiej podziwiać z Cerro de Monserrate – sanktuarium położone jest na wysokości 3 152 m n.p.m. Na górę można dostać się kolejką linową, kolejka szynową lub na własnych nogach. Widok jest rzeczywiście imponujący, szczególnie wieczorem kiedy miasto jest oświetlone. Samo sanktuarium to dość prosty budynek, niestety był już zamknięty kiedy tam dotarliśmy. To co dla mnie było dość kiczowate to zmieniające się kolory oświetlenia sanktuarium, ale o gustach się nie dyskutuje. Cerro de Monserrate to nie tylko samo sanktuarium, lecz także przestrzeń o charakterze rekreacyjnym. Wszystkie atrakcje tego miejsca, w sposób dość obrazowy, można zobaczyć w serwisie samego Monserrate.
Wizyta w Bogocie była bardzo krótka. To tylko takie dotknięcie samej powierzchni, więc pocieszam się, że to zawsze daje powód aby tam powrócić. Do zobaczenia zostało sporo, więc tym, którzy przygotowują się do wizyty polecam artykuły z: travelike, mariola w Kolumbii , serwisu o Kolumbii. Bogota to miasto budzące sprzeczne odczucia, z jednej strony rowerowe niedziele, nowoczesne dzielnice mieszkaniowe, aktywny tryb życia. Z drugiej strony słyszy się o dzielnicach slamsów, gdzie drogi są wciąż gruntowe. To miasto wymaga czasu, a brak wiedzy działa na jego niekorzyść.
Bogota to kolejne ogromne miasto Ameryki Łacińskiej. Poruszanie się po nim nie jest proste ponieważ nie ma tutaj metra. Transport publiczny został obliczony na zdecydowanie niższą liczbę korzystających więc tłok w autobusach jest niebagatelny. Problem transportu to także niekończące się korki i tłok na ulicach nawet na tych najszerszych. Dlatego jeśli chcecie cokolwiek zobaczyć to trzeba zatrzymać w Bogocie na kilka dni.
Wizyta w Bogocie była bardzo krótka. To tylko takie dotknięcie samej powierzchni, więc pocieszam się, że to zawsze daje powód aby tam powrócić. Do zobaczenia zostało sporo, więc tym, którzy przygotowują się do wizyty polecam artykuły z: travelike, mariola w Kolumbii , serwisu o Kolumbii. Bogota to miasto budzące sprzeczne odczucia, z jednej strony rowerowe niedziele, nowoczesne dzielnice mieszkaniowe, aktywny tryb życia. Z drugiej strony słyszy się o dzielnicach slamsów, gdzie drogi są wciąż gruntowe. To miasto wymaga czasu, a brak wiedzy działa na jego niekorzyść.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




